Katedralny krucyfiks

Przy ołtarzu Katedry Rzeszowskiej od wielu lat stoi charakterystyczny drewniany krucyfiks. Niewielka metalowa tabliczka umieszczona na krzyżu przypomina: Dar dzieci pierwszokomunijnych. Rzeszów – 1992.05.17. Autorem rzeźby jest artysta Krzysztof Brzuzan. Przed świętem Podwyższenia Krzyża Świętego z artystą rozmawia ks. Julian Wybraniec.

Ks. Julian Wybraniec: Panie Krzysztofie, przy ołtarzu naszej Katedry znajduje się krzyż, który od ponad trzydziestu lat towarzyszy modlitwie wiernych. Wiemy, że został ufundowany w 1992 roku przez dzieci pierwszokomunijnych. W jaki sposób doszło do tego, że to właśnie Pan podjął się tej realizacji?

Krzysztof Brzuzan: Idea zrodziła się wśród rodziców 296 dzieci, które w 1992 roku przystępowały do Pierwszej Komunii Świętej. Zwrócili się do mnie jako do osoby, która mogłaby podjąć się wykonania takiego krzyża. Zgodziłem się. Co ciekawe, pierwotnie krzyż wcale nie był przeznaczony do ustawienia przy ołtarzu. Znajdował się w przedsionku, przy wejściu do dolnego kościoła, w pobliżu kropielnicy. Dopiero później, w 1999 r. uznano, że warto przenieść go bliżej ołtarza. Można powiedzieć, że trochę „awansował”.

Kiedy patrzy się na niego, można dostrzec pewne podobieństwo do krzyża z pastorału Jana Pawła II. Krucyfiks powstał przecież w 1992 r., a więc rok po wizycie Ojca Świętego w Rzeszowie.

Myślę, że w pewnym stopniu tak. To były przecież czasy Jana Pawła II, a jego pastorał z charakterystycznym wizerunkiem Ukrzyżowanego był wtedy niezwykle rozpoznawalny. Nie chciałem jednak wykonywać kopii. W tamtym okresie fascynowały mnie także pewne uproszczenia formy, sztuka o charakterze bardziej ludycznym. Chciałem połączyć te inspiracje z bardziej realistycznym potraktowaniem anatomii i fizjonomii Chrystusa. Zależało mi przede wszystkim na tym, aby krzyż i postać Chrystusa stanowiły jedną całość rzeźbiarską.

Czy rzeźbienie krzyża jest dla artysty szczególnym doświadczeniem?

Tak. Wiele takich prac wykonałem i muszę powiedzieć, że najtrudniejszy był dla mnie zawsze moment, kiedy trzeba było figurę Chrystusa umieścić na krzyżu. Poświęca się rzeźbie wiele czasu, pracuje się nad twarzą, nad ciałem, nad całym przedstawieniem. Człowiek zaczyna tę pracę w jakiś sposób przeżywać. I później przychodzi moment „ukrzyżowania” własnej rzeźby. Było to dla mnie do tego stopnia trudne, że przy niektórych realizacjach mówiłem księżom: Chrystusa wyrzeźbiłem, krzyż zrobiłem, ale proszę już samemu Go ukrzyżować. To naprawdę potrafił być bardzo bolesny moment. W przypadku krzyża katedralnego było trochę inaczej, ponieważ od początku traktowałem Chrystusa i krzyż jako jedną formę.

Czy projektując to dzieło, brał Pan pod uwagę architekturę Katedry Rzeszowskiej?

Zawsze staram się brać pod uwagę przestrzeń, dla której wykonuję rzeźbę. Tyle że tutaj pierwotnie miałem określoną zupełnie inną przestrzeń – niewielki przedsionek przy wejściu do kościoła. Nie musiałem więc projektować dzieła z myślą o ogromnym wnętrzu katedry. Gdybym od początku wiedział, że będzie to główny krzyż stojący przy ołtarzu, prawdopodobnie podszedłbym do tego zadania trochę inaczej. Wtedy myślałem o nim jako o dominującym elemencie stosunkowo niewielkiej przestrzeni. Dzięki temu mogłem pozwolić sobie na pewną swobodę.

Czy pamięta Pan, z jakiego drewna został wykonany?

Nie chciałbym po tylu latach powiedzieć tego ze stuprocentową pewnością, ale najprawdopodobniej jest to lipa. Był to materiał, którego bardzo często używałem do tego rodzaju realizacji.

Minęły już 34 lata. Dziś krzyż stoi przy ołtarzu, odprawiane są przy nim Msze Święte, a tysiące ludzi patrzy na niego podczas modlitwy. Co czuje artysta, kiedy widzi swoje dzieło w takim miejscu?

To oczywiście bardzo cieszy. Daje ogromną satysfakcję i bardzo pozytywnie wpływa na człowieka, kiedy widzi, że to, co zrobił, nadal żyje i nadal służy ludziom. Bywam w katedrze. Niedawno uczestniczyłem tutaj chociażby we Mszy Świętej związanej ze Światowym Festiwalem Polonijnych Zespołów Folklorystycznych.

Była to bardzo piękna uroczystość. Z Katedrą wiążą mnie zresztą również inne moje realizacje. Dlatego jest to dla mnie miejsce szczególne.

Gdyby dzisiaj otrzymał Pan zamówienie na wykonanie głównego krzyża ołtarzowego do katedry, wyrzeźbiłby go Pan tak samo?

Prawdopodobnie nie. Artysta zawsze tworzy w pewnej atmosferze, w określonym momencie swojego życia. Wpływają na niego emocje, doświadczenie, to, czym się w danym czasie zajmuje i co go inspiruje. Od tamtej pory minęło ponad trzydzieści lat. Zmieniły się moje środki wyrazu, zmieniło się moje podejście do wielu rzeczy. Gdybym dzisiaj otrzymał zadanie wykonania krzyża od początku przeznaczonego na główny krucyfiks ołtarzowy, zapewne zrobiłbym go inaczej. Ale ten krzyż jest świadectwem właśnie tamtego czasu.

Dziękuję za rozmowę.

Udostępnij