Profanacja kościoła na osiedlu Budziwój. Rozmowa z ks. Mieczysławem Lignowskim

3 marca 2021 r. dwóch młodych ludzi włamało się i sprofanowało stary kościół na osiedlu Budziwój w Rzeszowie. Z ks. Mieczysławem Lignowskim, proboszczem miejscowej parafii pw. Matki Bożej Śnieżnej rozmawia ks. Tomasz Nowak.

Moja wiedza na temat wydarzeń na osiedlu Budziwój opiera się na materiałach prasowych. W pierwszych doniesieniach czytałem, że sprawcy po otworzeniu kościoła uciekli. Później, że ksiądz zamknął ich w kościele. Może na początku uporządkujmy fakty.

3 marca około godz. 10.00 odebrałem telefon od parafianki, że ktoś wchodzi przez okno do naszego starego, parafialnego kościoła, a z środka słuchać jakieś hałasy. Wziąłem klucze i od razu pojechałem na miejsce. Najpierw obszedłem kościół i rzeczywiście zobaczyłem wybite okna, a z środka było słychać wrzaski, śpiewy, dzwonki i trzaski. Nie zastanawiając się, otworzyłem główne drzwi i wszedłem do środka. Zobaczyłem dwóch młodych ludzi, którzy na mój widok uciekli do zakrystii, ale tylko na chwilkę. Gdy szedłem w kierunku ołtarza mijając przewrócone ławki i zakrwawioną posadzkę, wybiegli z zakrystii i jeden z nich zaczął bić mnie po głowie, mówiąc, że mnie zap… Byli pijani, dlatego dość łatwo wyrwałem się, wyszedłem z kościoła i zamknąłem budynek. W tym czasie zadzwoniłem na policję i patrząc, czy wandale nie wychodzą przez okno, czekałem na przyjazd policjantów. Najpierw przyjechał jeden patrol, ale mężczyźni byli tak agresywni, że trudno było ich opanować, dlatego potrzebna była pomoc. Przyjechał drugi zespół policjantów i dopiero wtedy udało się skuć wandali w kajdany. Przyjechało też pogotowie, gdyż jeden z młodych ludzi skaleczył się szkłem z rozbitej szyby. Zaraz pojechałem na posterunek policji na osiedlu Nowe Miasto, gdzie złożyłem zeznania. Później zająłem się swoim zdrowiem i badaniami lekarskimi. W efekcie jestem obecnie w szpitalu.

Czy nie obawiał się ksiądz otwierać kościół nie wiedząc kogo i co może zastać w środku?

Po telefonie parafianki oczywistym wydawało mi się, że muszę szybko wziąć klucze i sprawdzić co się tam dzieje. To był taki odruch obrony, troski o coś ważnego dla każdego proboszcza. Szczerze mówiąc dopiero po całym incydencie uświadomiłem sobie, że było to bardzo ryzykowne. Tym bardziej, że jeden z policjantów pytał, czy odniosłem jakieś rany od noża, gdyż w kościele znaleziono nóż.

Proszę przybliżyć historię tego kościoła. Czytałem, że od 20 lat jest nieużywany. Czy rzeczywiście nie odbywają się tam żadne nabożeństwa?

Budziwój, dawniej jako wieś, posiadał drewniany kościół od XVI wieku. Już wtedy był to kościół Matki Bożej Śnieżnej. Zaraz na początku XX wieku rozebrano ten kościół i w tym samym miejscu w 1907 r. wybudowano nową, murowaną świątynię. Były to czasy, kiedy Budziwój należał do parafii w Tyczynie. W 1921 r. została utworzona nowa parafia w Budziwoju – właśnie w tym roku przeżywamy stulecie istnienia parafii. Jubileuszowe obchody uzależnione są od ograniczeń w związku z epidemią, a teraz jeszcze ten epizod… Kościół ten został nieco powiększony w latach sześćdziesiątych, ale nawet po rozbudowie był wciąż za mały dla ciągle powiększającej się parafii. W 1999 r. ks. Kazimierz Guzy, proboszcz parafii, razem z parafianami rozpoczęli budowę nowego kościoła, który oddano do użytku w 2002 r. – jest oddalony od starego o około 300 metrów. Od 2002 r. stary kościół stoi nieużywany. Cała uwaga parafii w tym czasie była skupiona na wykończeniu nowego kościoła. Stary kościół, jako zabytek, pozostaje wyzwaniem, bo wymaga remontów i związanych z tym sporych nakładów finansowych. Staraliśmy się pozyskać fundusze na remont, ale na razie nieskutecznie. Mam nadzieję, że dalsze starania przyniosą oczekiwane rezultaty.

W komentarzach tego wydarzenia ścierają się dwa głosy. Jedni mówią, że to chuligański wybryk pijanych, młodych ludzi, inni łączą te wydarzenia z antyklerykalnym klimatem w Polsce. Jaka jest księdza opinia?

W mojej ocenie był to chuligański wybryk nieodpowiedzialnych, młodych ludzi. Mam wrażenie, że osoby te miały już konflikt z prawem – ich styl życia był związany z nadużywaniem alkoholu, być może także narkotyków. Sami mówili, że szukali miejsca, aby się napić. Ale dlaczego w takim razie demolowali wnętrze? Bluzgi jakie od nich słyszałem i wrzaski kojarzą mi się z czymś demonicznym. Tego co zrobili nie łączyłbym bezpośrednio z jakąś ideologią, czy akcją, ale pośrednio już tak. Antyklerykalna propaganda udziela się różnym osobom i może wpływać także na działanie zwykłych wandali pod wpływem alkoholu.

Co będzie dalej ze sprofanowanym kościołem, z parafią Matki Bożej Śnieżnej, z księdzem?

Okna zostały już zaszklone, a w niedzielę będziemy śpiewać „Suplikacje”  jako wynagrodzenie za profanacje. Wiem, że wydarzenie wstrząsnęło całą parafią. Słyszeliśmy o takich czy podobnych wydarzeniach gdzieś daleko. Okazuje się, że również u nas może ktoś nie mieć żadnego szacunku dla wartości religijnych, historycznych, i ten brak okazać w tak wyraźny sposób. To daje do myślenia na temat granic, do których może posunąć się człowiek, dla którego nie ma żadnych świętości. I jak żyć obok kogoś, dla kogo nie ma żadnych zasad, żadnych wartości? Widzę w tym jakiś kolejny temat do refleksji, ale też przejaw diabelskiego działania. Starsi księża często powtarzali, że tam gdzie planuje się coś dobrego, trzeba liczyć się z działaniem diabła. 21 marca rozpoczynamy misje parafialne, przeżywamy setny rok istnienia parafii, na 20 czerwca zaplanowana jest konsekracja nowego kościoła jako zwieńczenie długoletnich starań o świątynię. To co się stało przypomina, że walka dobra i zła jest realna i każdy z nas przez słowa i czyny opowiada się za jednym albo drugim. Trzeba się jasno określić, po której jesteśmy stronie.

Dziękuję za rozmowę.

Na zdjęciach stary i nowy kościół na osiedlu Budziwój w Rzeszowie. Fot. D. Ożóg (wnętrze) i T. Nowak.

Udostępnij